niedziela, 11 listopada 2012

Z dymiona i z patelni - Gruzja


(sierpień 2012)

      Gruzja to kraj górzysty, w północnych częściach króluje Kaukaz Wysoki, a na południu rozciąga się pasmo Małego Kaukazu. Gruzini żartują, że gdyby wyprasować ich kraj, to miałby wówczas powierzchnię Francji, w rzeczywistości jednak jego powierzchnia wynosi około ¼ terytorium Polski. Kraj ten ma bardzo bogatą historię i jeszcze bardziej bogatą kulturę. Mieszkańcy są dumni z tego, że przyszło im żyć na Zakaukaziu i pielęgnować tradycje narodu gruzińskiego, co wyraźnie można dostrzec podróżując po kraju.




Kuchnia w gruzińskiej tradycji, zajmuje szczególne miejsce i stanowi bardzo ważny symbol w życiu Gruzinów. Klimat w Gruzji jest raczej łagodny, co sprzyja rolnictwu i uprawie wielu jadalnych roślin. W cieplejszych nasłonecznionych regionach, dojrzewają soczyste pomidory, arbuzy, melony, winogrona i bakłażany. Na pastwiskach górale wypasają owce, które stanowią źródło mięsa, a z ich mleka wyrabiane jest wiele gatunków sera. Kuchnia gruzińska szczyci się bogactwem potraw i specyfiką różnorodnych smaków, niespotykanych nigdzie indziej na świecie.

W Gruzji rzadko jada się zupy, natomiast mnóstwo różnych przekąsek i przystawek do dania głównego. Na stołach często gości sałatka z pomidorów z bazylią, owcze sery, czy też zapiekane z przyprawami bakłażany. Często pojawia się również kurczak na zimno w sosie orzechowym, opiekane pieczarki, a najczęstszą przystawką jest tu placek ze słonym serem – chaczapuri. Placek ten jada się w każdym regionie Gruzji, podawany jest zawsze na gorąco, można go kupić za ok. 1-2 lari na przydrożnych straganach, lub wprost od wieśniaczek na lokalnym bazarze.

Głównym daniem, zresztą bardzo smacznym, jest chinkali, czyli rodzaj pierogów z mięsnym lub ziemniaczanym nadzieniem. Często na talerzach pojawia się szaszłyk, kurczak, a także gulasz. W Gruzji jadłem również smażonego pstrąga oraz nadziewane i pieczone bakłażany podawane na gorąco. W rejonie Ajaria, bardzo popularnym daniem jest chaczapuri adżarskie. Jest to drożdżowy placek w kształcie łódki, nafaszerowany słonym serem , zapiekany i podawany z masłem oraz jajkiem. Je się to wyłącznie palcami, odrywając z brzegów ciasto i maczając w masie serowo - jajecznej, osobiście polecam, przepyszne.




Gruzja to oczywiście najwspanialsze wina. Winnice w Gruzji uprawiane były już kilka tysięcy lat przed naszą erą. Największym i najważniejszym regionem winiarskim jest Kachetia na wschód od stolicy Tbilisi. Najpopularniejszymi szczepami są Rkatsiteli – białe wina oraz Separavi – wina czerwone. Wina te charakteryzują się niepowtarzalnym smakiem i aromatem, traktowane są jak napój życia i stanowią podstawę do toastów podczas gruzińskiej supry (uczty).
Będąc w Gruzji należy również spróbować regionalnej wody mineralnej Borjomi, która przez znawców uważana jest za najlepszą wodę na świecie. To prawda :)

Architektura sakralna

Gruzja to kraj wielonarodowościowy i zarazem wielowyznaniowy. Najliczniej wyznawaną, a zarazem oficjalną religią jest prawosławie gruzińskie, następnie islam, głównie w Adżarii. Sporą grupę stanowią wierni kościoła ormiańskiego, głównie w rejonach przygranicznych z Turcją i Armenią. Katolicy w Gruzji stanowią zdecydowaną mniejszość. 
Przemierzając Gruzję, w wielu regionach można napotkać stare kościoły wybudowane na planie krzyża, większość z nich jest otwarta dla wiernych i turystów. Bardzo często znajdują się one na wzniesieniach otaczających miasta, lub w miejscach z dala od utartych szlaków.

 Monastyru Gelati, w pobliżu miasta Kutaisi
Upliscyche, skalne miasto w rejonie Gori
 Jedna z kapliczek przy monastyrze DAWID GAREDŻA
 MONASTYR DAWID GAREDŻA
 Katedra Świętej Trójcy w Tbilisi

Monastyr Dżwari, okolice Mcchety


Gościnność gruzińska

Jadąc do Gruzji, słyszałem wcześniej o niezwykłej gościnności jej mieszkańców. Pewnego dnia, podróżując po Adżarii w okolicach Batumi, mieliśmy okazję się o tym przekonać. Kilka dni wcześniej będąc w Gori, poznaliśmy dziewczynę z Gliwic, która przyjechała do Gruzji z kilkumiesięczną misją humanitarną. Spotkaliśmy ją w lokalnej kawiarni, gdzie pomagała rodzinie, przybyłej do Gori z terenów autonomicznych. Korzystając z wolnej chwili opowiadała nam o zwyczajach Gruzinów, o lokalnej kuchni, o tym co warto zobaczyć i gdzie pojechać. Otrzymane od niej wskazówki, bardzo się nam przydały w dalszej drodze. Między innymi poleciła nam postarać się o wino domowe, które jak się później okazało, wyrabiane jest tutaj niemal przez wszystkich gospodarzy. Przy odrobinie szczęścia, można je również kupić w małych lokalnych sklepikach, oczywiście spod lady. W Adżarii trafiliśmy przypadkowo, do gospodarstwa starszych ludzi, z nadzieją że zakupimy od nich kilka butelek wina na wieczór. Tak też się oczywiście stało. W momencie kiedy gospodarz poszedł rozlewać wino do zakręcanych dwulitrowych, plastykowych butelek po piwie, nie wiadomo skąd przybiegła do nas gospodyni z pomidorami w dłoniach. Posadziła nas w ogrodzie, pokroiła pomidory i ogórki, przyniosła również spory talerz kozich serów. Gospodarz postawił butelkę swojskiego wina, a gdy tylko się skończyło na stole momentalnie pojawiło się kolejne. Niby nic, ale Ci ludzie byli bardzo biedni, a ugościli nas jak najbliższą rodzinę, nie pozwalając odejść od stołu głodnemu. Nasze niespodziewane przybycie, było dla nich zaszczytem. Bez żadnej przesady można powiedzieć, iż Gruzini otwierają przed gościem swoje serca, drzwi i lodówki. Gdy już bowiem chcą ugościć przybysza, dbają o to, by na stole znalazło się wszystko, co tylko mogą zaoferować do jedzenia. Nawet gdy sami mają niewiele, dzielą się tym, co mają. 


Winnice w Adżarii
Innym razem w Tbilisi, siedzący w pobliżu nas miejscowi, wznieśli kilka bardzo długich toastów za nas i za nasze wolne narody. Podnosząc wysoko ponad głowy kielichy z wódką lub z winem, wykrzykiwali donośnie "Gaumardżos" (na zdrowie). Śpiewali jak się wówczas domyślałem patriotyczne pieśni, a na zakończenie, przez nikogo nie proszeni, odtworzyli z komputera hymn Polski. Było to dla nas wielkim zaskoczeniem, kiedy wszyscy wstali i z największą powagą wysłuchali naszego hymnu, trzymając prawą dłoń na piersi. Całe to niearanżowane przedstawienie było dla nas świadectwem głębokiej przyjaźni, jaką nas darzą.


Tbilisi
Tbilisi
Tbilisi
Kamienny most 

Gaumardżos


      Okrzyk "Gaumardżos" słyszy się w Gruzji niemal na każdym kroku. Gruzini wprost uwielbiają biesiadować. Nie potrzebują specjalnej okazji, by się spotykać i wspólnie bawić. Jedzą i piją do późnych godzin nocnych zarówno w sobotę jak i w każdy inny dzień tygodnia. W trakcie biesiadowania są bardzo weseli, ale również hałaśliwi, przekrzykują się między sobą, jakby jeden drugiemu próbował udowadniać swoją rację i odwrotnie. W dalszym ciągu w niektórych regionach, wino pije się z krowich rogów, które często mają objętość sporej butelki.  Po toaście wygłoszonym przez Tamadę (gospodarza supry), każdy uczestnik wypija swoją porcję do dna, w szczególności zawartość rogu, gdyż jego trudno jest pełnego odstawić. Same toasty, to przejmująca, barwnie powiedziana historia. Wygłaszane są co jakiś czas i trwają nawet kilkanaście minut. Podczas toastu gospodarz nawiązuje do narodu, do patriotyzmu, a również kultury i przyjaźni. Toasty są rodzajem legendy, którą Tamada stara się jak najlepiej przedstawić, zwykle wciągając w nią wszystkich biesiadników. Gaumardżos, jest sygnałem ukończenia przemowy i jednocześnie nakazem do przechylenia kielichów. By nie narazić się zbytnio gospodarzom, należy postępować wyłącznie jak nakazano.


Podczas gruzińskiej supry, talerze postawione wcześniej na stołach, przykrywane są wciąż kolejnymi, aż urośnie piramida znaczącej wielkości. Uczta zaczyna się od przystawek, kończy na deserach. Proszę uwierzyć, że nawet dla mnie, który kocha dużo jeść, gruzińskie ilości były nie do zjedzenia.





Szymon Wyrwik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz